Zmiana.

wtorek, 21.września.2010, 12:50

Muszę się przenieść. Za długo tutaj byłam.

www.solampange.blogspot.com

Tych, którzy mnie czytali i czytają - dziękuję i zapraszam.

Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Komplikacje "dnia po".

poniedziałek, 13.września.2010, 08:49

Czas: dzisiaj bladym świtem
Miejsce: mój pokój (będący też garderobą dla kobiet w rodzinie)
Bohaterowie: ja - nieżywy (na skutek wczorajszej nocy) statysta, mama, siostra - ośmioletnie dziecko wychodzące do szkoły

Mama: Dorotko, chodź uczeszę Cię.
Siostra: A czemu nie Adzia? (słyszę głos nad sobą)
Mama: Nie widzisz? Adzia jest nieżywa.
Siostra: A kto ją zabił?
Mama: Hmm, sama się zabiła :-).

Oren Lavie "Her Morning Elegance"

Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Od zmroku do świtu.

czwartek, 24.czerwca.2010, 18:20

Jak zwykle dziwaczeje.
Przyszła ta chwila. Dosłownie moment, gdy poczułam, że nie mogę być wśród ludzi.
Nie wtedy.
Musiałam więc odejść.
Miałam całą noc. Całe 6 km do przejścia. Całe 1,5 godziny, przedłużone siedzeniem na moście.
I udało się. Pod osłoną nocy. Coś odkryłam.
Spodobało mi się to. Spodobałam się sobie z tym.
Jednak nim doszłam do pisanych słów, zaczęło świtać.
Razem z dniem zniknęło wszystko co czyniło mnie wielkim odkrywcą.
Razem ze słońcem i snem – zapomniałam.

I nie ważne jak bardzo za dnia czujesz się SWÓJ.
Nie ważne, że wydajesz się sobie szczęśliwy i pełny. Pełny przede wszystkim.
Bo potem zawsze przychodzi noc.
Gdy zaczynasz czuć naprawdę.
I chcesz płakać.
Co nie oznacza, że możesz.
(Nie wchodźmy w babskie szczegóły)
Czy coś.

Hadrony "Stan osamotnienia"

P.S. Bardzo, bardzo polecam ten zespół - Hadrony. A także solowe kawałki wokalisty, znanego z internecie CeZika. Jestem mile zaskoczona.
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Adrenalina.

sobota, 22.maja.2010, 03:33

"Jestem w fazie odkrywania i wynajdywania czegoś nieznanego, niepewnego - czyli dokładnie takiego, jakiego mi teraz potrzeba."
/Trent Reznor, Nine Inch Nails/

Mogwai "Killing All The Flies"

Dorota Miśkiewicz "Poza czasem"
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Nowy Ty.

sobota, 10.kwietnia.2010, 00:01
Czy naprawdę dowiadujemy się jakiejś prawdy o sobie wtedy, gdy ktoś nam ją przedstawi? Powie, że jesteś „taki i taki”. Zaczniesz się zastanawiać. W zasadzie nawet spodoba Ci się ta cecha. Bo czemu nie? Rozważysz swoje zachowania, przeanalizujesz przeszłość i porównasz z teraźniejszością. Znajdziesz argumenty, które nie będą zaprzeczały, a wręcz potwierdzały założenia. W końcu oswoisz się ze swoją „nową” cechą. Utożsamisz się z nią. Potraktujesz jako coś co zostało odkryte, a Ty głupi i zapatrzony w coś innego nie miałeś czasu, żeby to zauważyć. O jak dobrze, że zjawiła się ta druga osoba, która otworzyła Ci oczy (i cóż, zwróciła na Ciebie uwagę, obserwowała Cię, analizowała; przecież to miłe, lubimy wzbudzać zainteresowanie). I tak oto zyskujesz świadomość, że jesteś coraz bliżej celu, jakim jest poznanie siebie samego.
Świadomość? Może nie.
No właśnie. I czy na pewno?
Czy coś?

65daysofstatic "Radio Protector"
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Morze.

poniedziałek, 5.kwietnia.2010, 22:36
Skoro jedziemy. To na koniec. Hel.
I tam plaża. Twardy piasek wbijający się w bose stopy. Zimna woda. Połowiczne pływanie. Rozmywający się horyzont. Wiatr. Słońce.
To uczucie.
Że jesteśmy szaleni. Że jestem wolna. Że robię to, na co zawsze miałam ochotę. Żyję spontanicznie i bez planu. Bez planu na kolejne dwa oddechy.
Zakochałam się. W Gdańsku za dnia. I w Gdyni nocą. W światłach odbijających się od tafli wody. Oraz zimnym powietrzu.

A w pociągu nad ranem. Głowa za oknem. Włosy wpadające do oczu. Zimno szczypiące w twarz, Drżenie całego ciała. I przesuwający się świat. A ja w drodze.
Oto ja.
Ja w Drodze.

Photobucket

Muchy "Księgowi i marynarze"

Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Zabójca.

sobota, 20.marca.2010, 01:25
„Jeśli zaczynasz grać utwór zbyt wiele razy, zabijasz go.”
/Duff McKagan, Guns ‘N’ Roses/

Nie mam ulubionej potrawy. Czy deseru. Na pewno nie stale.
Powiedzmy, że polubiłam M&Msy. W takim razie będę je kupować za każdym razem gdy będę miała ochotę na coś słodkiego. Pewnego dnia w sklepie patrząc na paczkę tych, no co tu dużo mówić, pysznych cukierków stwierdzę, że jednak nie dziś. I kupię TWIXa. M&Msy pójdą w zapomnienie, ale nowy batonik wejdzie na jego miejsce. Dlatego nie mogę niczemu przyznać statusu „ulubionego”. Ponieważ ja eksploatuję „coś” całkowicie, by potem zostawić to, jak starą zabawkę i zacząć szukać czegoś nowego. O tak! Nowego.

Jeśli jakaś płyta wpadnie w moje dłonie, a nawet mi się spodoba, to jestem ją w stanie puszczać w kółko i w kółko. Czasem cała płyta, innym razem jedna piosenka. I tak non stop. Aż się znudzi. Aż się przeje.
Można powiedzieć, że jestem takim McKagan’owym zabójcą.

Jednak mimo że takie podejście dotyczy większej części mojego życia, to postanowiłam pewną dziedzinę od tego choć odrobinę uchronić.
Te płyty. I piosenki.
Ostatnio zamówiłam sobie płytę Kings Of Leon „Only By The Night”. I ilekroć piosenki z niej pojawiały się na moim odtwarzaczu od razu je przełączałam. Postanowiłam poczekać na listonosza z przesyłką. Aby słuchanie ulubionej płyty stało się większą, wyczekaną przyjemnością.
Oh. I było.

Kings of Leon "Sex On Fire"
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Wracając nocą.

piątek, 12.marca.2010, 02:34

Płakała.
I się śmiała.
Ze szczęścia?

W każdym bądź razie.
To była dobra noc.

Counting Crows "High Life"
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Nowy soundtrack.

poniedziałek, 1.marca.2010, 14:37

Znów dobrze czuję się we Wrocławiu. Siedząc w tramwaju i pokonując kolejne przystanki. Co prawda z reguły te same, ale jednak. I w jednym z takich momentów, zupełnie przypadkowo odkryłam inność tego miasta. Coś czego wcześniej nie było.
Demians „Earth” rozbrzmiało w moich uszach. I może macie piosenki, które z czymś Wam się kojarzą, coś przypominają? No właśnie. Ten utwór był moim soundtrack’iem przez pierwszy miesiąc studiowania we Wrocławiu. I jadąc właśnie tym tramwajem, mijając te same budynki, ulice, sklepy, przejeżdżając przez te same mosty co wtedy, nie potrafiłam ich powiązać z dźwiękami.
Przy tej piosence, w październiku, Wrocław był inny. Moje skojarzenia emocjonalno-muzyczne nie odzwierciedlały tego co widzę.
Coś się zmieniło. I nie chodzi tu o architekturę czy porę roku. Nie.
To ja.
To ja jestem kimś innym. To ja czuję inaczej. Inaczej niż wtedy.
I nie ma w tym nic złego. Bo razem ze mną zmienia się cała otaczająca mnie rzeczywistość.
Po prostu. Czas na nowy soundtrack.
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Muzyczne doznania.

środa, 17.lutego.2010, 23:43
Są takie piosenki. Takie płyty. Taka muzyka. Przy której możesz iść spać. Nie nudna. Po prostu włączasz ją nocą. By zasypanie stało się łatwiejsze. Przyjemniejsze.

Anathema „A Natural Disaster”. To płyta przy której nie zasnę. Bo nie chcę opuścić ani jednej piosenki. Ani jednego dźwięku.

Photobucket

Sztuka. Słuchając, dotykam jej.

Anathema "Are You there?"
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Pisane dzień wcześniej.

sobota, 13.lutego.2010, 00:00
Wracam do Wrocławia. Zacząć żyć. Żyć nie cudzymi, lecz własnymi snami.
I być lepszym człowiekiem. Być dobrym człowiekiem.
Nauczyć się znosić samotność. Lub ją na nowo wypełniać.
Dopuszczać ludzi do siebie. I siebie do ludzi.
Pokonać strach. Samą siebie.
Odnaleźć marzenia. Ambicje. Codzienne pragnienia.
I zdjąć zdjęcia ze ściany. Włożyć do pudeł w piwnicy. Po to, by na nowo ją zapełnić.

I cieszę się, że byłam tu przez te dwa tygodnie. Bo czasem, żeby iść naprzód musisz się cofnąć.

God Is An Astronaut "Frozen Twilight"
Solampange
Nastrój:
tagi:

Dorosłe dzieci.

wtorek, 9.lutego.2010, 13:17
Poszłam odebrać ostatnio moją siostrę ze szkoły, po czym zapytałam co u niej słychać i jak jej dzień minął. Usłyszałam „dobrze”, ale jej minka wcale nie odzwierciedlała wypowiedzianych słów. Zaczęłam zatem wypytywać czy naprawdę wszystko w porządku i że może mi powiedzieć. Jestem przecież jej starszą siostrą. I to SIEDMIOLETNIE dziecko powiedziało: „Nikomu nie mówię o moich sprawach i moich problemach.”. „Dlaczego? Przecież mogę Ci pomóc, rodzice też. Każdy potrzebuje pomocy.”- zapytałam. Ona zakończyła: „Może każdy, ale ja nie potrzebuję.”

Siedmioletnia dziewczynka. SIEDMIOLETNIA!!
I już tak bardzo jest do mnie podobna.
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Pociągi. Autobusy. I inne takie.

środa, 3.lutego.2010, 11:13
Lubię podróżowanie. Szczególnie to przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Lekki niepokój, niemy dreszcz niepewności, który pojawia się zanim dotrę do nowo wyznaczonego punktu na mapie. I ponownie. Gdy jadę sama czuję się niesamowicie wolna. Wyzwolona. Niezależna. Całkowicie niedotykalna.
Dokładnie tak jak ostatnio. Pojechałam do Krakowa. I przyznaję, że we Wrocławiu i nawet w pociągu miałam chwile „nie chce mi się, może od razu pojadę do Sanoka?”. Jednak spotkanie było zaplanowane wcześniej. Nie ma gadania. I cóż? Będąc na miejscu i słysząc w tle "3 Libras" A Perfect Circle poczułam tę napływającą energię. Pozytywne nastawienie i nastrój, który umożliwił kręcenie się w kółko i „uśmiech przed siebie”. O jakiż banał. A jednak.
Może to nie o podróżowanie chodzi? Może o zmiany. O częste nowości?
Racja. Monotonia mnie nudzi. Monotonia mnie męczy. Chcę „skakać tu i tam”. Zyskiwać te nowe doświadczenia. Pomimo niepokoju i stałego lenistwa. Lenistwa, które kusi by pozostać przy tym co poznane i sprawdzone. Które odrzuca ryzyko.
Patrząc przez szybę na ruszające się drzewa, postanowiłam. Postanowiłam walczyć z moim „nie chce mi się”. I dotyczy to każdej dziedziny życia.

A może jednak i podróżowanie? Bo szukam. Non stop. Tylko jeszcze nie wiem czego.

Jeśli chcesz czytać więcej, zapraszam na: www.solampange.blogspot.com

Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

28.01.2010

niedziela, 31.stycznia.2010, 21:45
„ W życiu mogą wydarzyć się tylko dwie tragedie: jedna z nich, to utrata pragnień serca. Druga, to ich przyrost.” /Bernard Shaw/

Kiedyś były dni, gdy się po prostu szło. Wiedziałam jaki mam cel. Co chcę osiągnąć i do czego dążę. Zatem i dobór drogi był łatwiejszy. Może nie zawsze oczywisty, ale wiedziałam, że trzeba iść. Nie stać w miejscu (co zależnie od punktu odniesienia można nazwać cofaniem się). A decyzje podejmowały się same. I gdy spełniłam marzenia, gdy osiągnęłam właśnie te wyznaczone cele. Pierwsze stopnie do dorosłych wyobrażeń. To zdążyłam utracić sens podróży.
Wiesz jak to jest gdy idziesz, idziesz, idziesz i pokonujesz coraz to inne przeszkody a każde zwycięstwo pobudza Twoją ambicję? Chcesz więcej. Chcesz dalej. W zasadzie zaczynasz skupiać się na tych małych krokach, niekoniecznie na punkcie docelowym. Aż ostatecznie go tracisz. Bo po drodze stajesz się kimś innym. I gdy jesteś na szczycie, to już nie pamiętasz dlaczego chciałeś go osiągnąć. To nie Ty dotarłeś do końca.
No właśnie. Ja zgubiłam się idąc. Zapomniałam kim chciałam być. I według mnie właśnie to jest tragedią. Utrata pragnień serca.
Może faktycznie w moim życiu wydarzyło się przez ostatni rok naprawdę wiele rzeczy. Przeskoczyłam przez maturę, skończyłam liceum, pożegnałam się ze wspaniałymi ludźmi i spędziłam niesamowicie spontaniczne wakacje, rozpoczęłam nowy etap życia, studia, ponownie nowe zawieranie znajomości, „wpasowywanie się”, ponadto zakochałam się i… bez ostrzeżenia świat runął. Pozwoliłam złamać sobie serce. A rzeczywistość była według mnie w miarę poukładana. Monotonna, ale miała podstawy. Fakt, stałam się miękką osobą. Nie ową twardą kobietką, która nie potrafiła użalać się nad samą sobą. I przede wszystkim nie wiedziałam co myśleć, do czego dążyć, za czym tęsknić i kim być. Zastanawiałam się co TUTAJ robię? I przestałam marzyć. Przestałam chcieć więcej. Zaczęłam przekraczać wyznaczone dawno granice. Usłyszałam: „oj, psujesz mi się.”. Zraniłam przyjaciółkę. I straciłam sumienie. Straciłam Siebie.
Jednak ile można użalać się nad sobą? Po co? To niczego nie zmieni. Trzeba wziąć się w garść. Ruszyć tyłek. Czerpać co najlepsze z przeszłości i teraźniejszości. I zmienić te dni, które nagle zaczęły się zlewać w nieskładną całość. Zniszczyć monotonię. Oraz na nowo zacząć marzyć. Pragnąć. Wypełnić serce. Bo nie może pozostać puste.
Chcę być Kimś.
I niech moje pragnienia rosną! To nie tragedia. Może ich spełnienie uczyni mnie szczęśliwszą. Może znowu pogrążą? W każdym bądź razie, będę wiedziała, że żyję. Że jestem Kimś. Kto upada i powstaje.
Tyle. (wino się skończyło)
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

She. Someday.

niedziela, 24.stycznia.2010, 19:44

eye

Stranded in this spooky town
Stoplight is swaying and the phone lines are down
Snow is crackling cold
She took my heart, I think she took my soul
With the moon I run
Far from the carnage of the fiery sun


Kings Of Leon "Closer"

- You know...how you find a song and you just listen to it, like, over and over and over again, until it becomes this, like, soundtrack, until you find... a new one?
- Or, till you wanna forget the things that it reminds you of.
/OTH s02e11/
Solampange
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


dodaj zobacz

2005
luty (3)
marzec (1)
sierpien (1)
wrzesień (4)
październik (8)
listopad (4)
grudzień (2)

2006
styczeń (5)
luty (4)
marzec (6)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (3)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (1)

2007
sierpien (1)

2008
sierpien (1)
listopad (1)

2009
maj (1)
czerwiec (10)
lipiec (3)
sierpien (8)
wrzesień (10)
październik (4)
listopad (6)
grudzień (2)

2010
styczeń (3)
luty (4)
marzec (3)
kwiecień (2)
maj (1)
czerwiec (1)
wrzesień (2)



Odwiedzane
Aife
Olmin
Ann-Japan
Agnieszka
Olay
Ona.

Z innej belki:)
Katarzyna Kozyra
EDWARD STACHURA
Gallery
Zdzisław Beksiński
Halina Poświatowska
Kazimierz Ratoń
Rafał Wojaczek
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Stanisław Barańczak

Stronki
Wiersze
Radykalni
Republika otwartych umysłów

Music
Aktualny gust muzyczny (last.fm)

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (113)
wszystkie (113)





©niedziela blog.pl da